Lizbonę odwiedziliśmy podczas wakacji w Portugalii, na których byliśmy od 7 do 15 czerwca. Głównym celem naszej podróży było jednak Porto. Jak było w Porto i co tam zwiedziliśmy, możecie przeczytać we wcześniejszym wpisie moja fotorelacja z wakacji w Porto.
Jaka jest Lizbona?
Lizbona jest stolicą i największym miastem Portugalii. Jest też zdecydowanie mniej kapryśna jeśli chodzi o pogodę. Nie spotkał nas tam deszcz, było też znacznie cieplej niż w Porto. Panujące tam upały są na szczęście do wytrzymania za sprawą lekkiego wiatru, który cały czas im towarzyszył. Lizbona to typowe miasto tętniące życiem. Pełno w niej turystów i wieczornych imprez. Co chwilę przejeżdża portugalski tramwaj, za którym biegną wycieczkowicze z aparatami, którzy starają się zrobić jak najlepsze zdjęcie. Jest całe mnóstwo krętych i stromych uliczek. W zakamarkach uliczek Lizbony możemy usłyszeń muzykę fado graną na żywo. Fado jest to muzyka najczęściej wykonywana przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar. Co kawałek stoją straganiki z pamiątkami. Prawie w każdej restauracji dostaniemy sardynki podane na różne sposoby, a w każdej cukierni kupimy najpopularniejsze tam ciasteczka pastéis de nata, które są po prostu przepyszne.
Pierwszy dzień naszej portugalskiej przygody spędziliśmy w Porto.
Dzień 2 – Praça do Comércio
Pierwszego dnia po przylocie do Lizbony i rozpakowaniu, wybraliśmy się na wieczorny spacer po stolicy. Spacerowaliśmy po centrum i okolicy kierując się w stronę rzeki Tejo (po polsku jest to rzeka Tag). Po drodze zwiedziliśmy piękny dworzec Estação Rossio.
Następnie doszliśmy na plac Praça do Comércio nazywany też Terreiro do Paço, to plac, który zajmuje bardzo ważne miejsce w historii Portugalii. Pięć wieków temu znajdował się na nim magazyn złota. Za sprawą króla João II w XV wieku Portugalia stała się tak bogatym krajem, że mogła pozwolić sobie na finansowanie zamorskich wypraw. Była wtedy jedynym dostawcą złota z zachodniej Afryki. Podczas naszego wyjazdu na placu trwały już m.in. przygotowania sceny na Euro 2016.
Trochę dalej przy rzece Tag można było podziwiać specjalnie wystawione czołgi i samochody wojskowe z żołnierzami. Panowie chętnie zapraszali do środka pojazdów i pozowali do zdjęć.
Pomimo coraz większego chłodu wspaniale było posiedzieć na ławeczce przy wodzie i podziwiać piękny widok Lizbony.
Dzień 3 – Castelo de Sao Jorge
Następnego dnia była przepiękna pogoda i grzało słońce. Z samego rana ponownie udaliśmy się w stronę rzeki Tag. Tym razem plac Praça do Comércio mogliśmy podziwiać za dnia. Poszliśmy na spacer wzdłuż rzeki. Przy nadmorskim pasie były kawiarnie i restauracje. Można było zjeść tu dobry obiad i napić się. Ludzie relaksowali się na krzesłach i leżakach wpatrując się w wodę.
Kawałek dalej udało nam się trafić na darmowe wejście na wystawę militarną, gdzie można było podziwiać uzbrojenie różnych formacji wojsk Portugalii. Możliwe było również wejście do samochodu, czołgu lub samolotu wojskowego. Był tam także robot sterowany przez żołnierza i symulator steru statku. Nie zabrakło rozłożonego spadochronu i ścianki wspinaczkowej.
Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się w przeciwną stronę do najstarszej dzielnicy w Lizbonie Alfamy na zamek Castelo de Sao Jorge. Zamek mieści się na wzgórzu i jest jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Lizbony. Został wzniesiony przez Maurów w X wieku. Chociaż pierwsze jego fortyfikacje powstały jeszcze wcześniej za czasów rzymskich. W 1147 roku został zajęty przez chrześcijan. Dokonał tego pierwszy król Portugalii Dom Afonso Henriques. Zamek otoczony jest solidnymi murami, na które można wejść i podziwiać piękną panoramę Lizbony. My byliśmy na zamku w godzinach popołudniowych. Dlatego też z godziny na godzinę robiło się coraz chłodniej i wiał coraz mocniejszy wiatr, którego siłę można było tak naprawdę poczuć dopiero wysoko na jego murach. Cały zamek jest piękny i idealny na klimatyczny spacer.
Bilet normalny na Castelo de Sao Jorge kosztuje 8,50 euro, a ulgowy 5 euro.
Podczas zwiedzania zamku trafiliśmy na przedstawienie. Aktorzy przemieszczali się w różne części Castelo de Sao Jorge.
Na terenie zamku spacerują i pokazują swoje wdzięki piękne pawie. Udało nam się zrobić zdjęcie nawet jak jeden z nich rozłożył swój ogon.
Po zwiedzeniu całego zamku zrobiło się już późno, więc udaliśmy się z powrotem do naszego hostelu.
Dzień 4 – Elevador de Santa Justa
To był nasz ostatni dzień w Lizbonie. Dlatego jako priorytet postawiliśmy sobie wjechanie na taras widokowy pionową windą Elevador de Santa Justa. W prawdzie chcieliśmy odwiedzić ją dzień wcześniej ale ogromna kolejka nas zniechęciła. Tego dnia pogoda dalej dopisywała, a kolejka przy Elevador de Santa Justa niestety nie była mniejsza. Tym razem nie mieliśmy już jednak wyjścia i stanęliśmy w kolejce. Słońce naprawdę mocno grzało ale daliśmy radę. Dojazd na górę zajmuje chwilę ale warto się przejechać. Po wjechaniu zostaje nam jeszcze wejście kilkoma spiralnymi schodkami aby wyjść na taras widokowy. Jest tu piękny widok na dzielnicę Baixia, zamek Castelo de Sao Jorge, Plac Rossio i Convento do Carmo, czyli Klasztor Karmelitów. Na tarasie oczywiście dość mocno wieje. Co ciekawe, dopiero jak wjechaliśmy na górę, dowiedzieliśmy się, że na ten taras można wejść od drugiej strony bez stania w kolejce, z placu Largo do Carmo, położonym prawie na tej samej wysokości, co taras widokowy. Jednak gdybyśmy skorzystali z drugiej opcji, to niestety nie mielibyśmy okazji przejechać się windą. Elevador de Santa Justa powstała na początku XX wieku i zaprojektował ją Raul Mesnier de Ponsard, uczeń Gustawa Eiffela. Winda ma 45 metrów wysokości i jest wykonana w stylu neogotyckim. Jej główną konstrukcję stanowią cztery kolumny, w których znajdują się dwie windy. Wyglądem robi ogromne wrażenie. Wnętrze wind wykonane jest z drewna. Są w nich ławki i pomieszczą się tam 24 osoby. Na poziomie, na który dojeżdżają windy są również restauracje i droga do Convento do Carmo, Klasztoru Karmelitów. Następnie znajduje się wyjście na plac Largo do Carmo.
Koszt biletu na Elevador de Santa Justa z dzielnicy Baixy, od ulicy Rua do Ouro, to 5 euro w obie strony. W tej cenie jest również wejście metalowymi spiralnymi schodami na taras.
Koszt biletu za wejście na taras widokowy od strony placu Largo do Carmo (nie korzystając z windy) to 1,50 euro.
Kolejnym naszym głównym celem tego dnia było zwiedzanie dzielnicy Belem. Co dokładnie tam zwiedziliśmy, opiszę w kolejnym wpisie.
Lizbona to piękne klimatyczne miasto z pięknymi zabytkami i wspaniałą pogodą. Żałuję, że byłam tam tylko 3 dni. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tam wrócić i zobaczyć wszystko to, czego nie zdążyłam. Jeżeli macie tylko możliwość, to koniecznie pojedźcie do Lizbony 🙂
Portugalia jest jednym z ostatnich krajów w Europie, w którym nie byłam i barrdzo chciałabym się tam wybrać. Niestety zawsze wyskakuje coś po drodze, a ceny biletów lotniczych też nie pomagają. Po tych zdjęciach mam jeszcze większą ochotę na Lizbonę.
Portugalia jest piękna i naprawdę polecam Ci tam się wybrać. My lecieliśmy z przesiadkami dzięki czemu było trochę taniej ale za to podróż trwała cały dzień. Coś za coś 🙂
Masz jakąś wtyczkę do wordpressa by nadawać znak wodny czy w programie na kompie to robisz?
W programie na kompie 🙂
Lizbona jest na mojej liście must see! Mam nadzieje, ze w końcu uda mi się tam pojechać. Ekstra, ze Ci się podobało tak bardzo!
Trzymam kciuki, że się uda 🙂
Lizbona jest w tym roku na mojej liście “must see”, mam nadzieję, że wkrótce tam zawitam.Marzy mi się przejażdżka żółtym tramwajem, malownicze kamieniczki i spróbowanie ich lokalnej kuchni!
O tak przejażdżka żółtym tramwajem jest obowiązkowa 🙂 Polecam koniecznie spróbować dorsza i francesinhę (małą Francuzeczkę-tost jedyny w swoim rodzaju), a na deser pastéis de nata 🙂
Portugalia: kolejne miejsce na mapie, które chciałabym odwiedzić 🙂 Miałam nawet plany, żeby w tym roku udać się do Porto, ale zwyciężyła Grecja… Może za rok?
Bardzo podoba mi się Twoja relacja ze zwiedzania, nie jest męcząca – z ciekawością czytałam opisy, a już zdjęcia zrobiły swoje. Poczułam klimat Lizbony 🙂
Dziękuję, bardzo miło to słyszeć 🙂 za to ja teraz planuje wyjazd do Grecji 🙂
o mamę, Lisboa <3 kocham to miasto! urok, urok! może uda się wrócić, bo chłopak ma na jesieni służbowy wyjazd tam, więc… pewnie się uda razem! robisz smaka znów.
Trzymam kciuki żeby się udało 🙂 Mam nadzieję, że ja też jeszcze tam wrócę 🙂
Świetny wpis i piękne zdjęcia! My zastanawialiśmy się w tym roku nad Portugalią, ale padło na Hiszpanię. Za to przyszły rok koniecznie Portugalia!!!
Dziękuję 🙂 Hiszpanię też bym chętnie odwiedziła 🙂
Lizbona to chyba jedno z najbardziej urokliwych i klimatycznych miejsc w Europie. A jak to wyglada z cenami, poza atrakcjami?
Szczerze mówiąc jeżeli chodzi o ceny, to bardzo podobnie jak w innych państwach Europy. Dania w restauracjach czy produkty w sklepach spożywczych są porównywalne i raczej specjalnie nas nie zaskoczą. Chociaż można zauważyć, że cena za nocleg na pewno była droższa w Lizbonie niż w Porto.
Piękne miasto! Portugalia marzy mi się od dłuższego czasu. Bardzo chciałabym tam pojechać 🙂
Mam nadzieję, że Ci się uda odwiedzić Portugalię 🙂
Super widoki i co najważniejsze wspomnienia. Mi się jeszcze nie udało wyruszyć po za granice Polski.
Jak będziesz planować podróż poza granice Polski, to koniecznie weź pod uwagę Portugalię 🙂
Twój wpis bardzo mi się przyda, ponieważ we wrześniu jadę właśnie do Lizbony na kilka dni. To miasto jest bardzo popularne wśród moich znajomych, słyszałam od nich mnóstwo zachęcających opinii i w końcu uległam pokusie i zorganizowałam swoją wycieczkę 🙂
To ekstra, życzę Ci udanego wyjazdu i super pogody. Mam nadzieję, że Lizbona Cię zachwyci 🙂
Portugalia jest na liście miejsc do zobaczenia. Mieliśmy jechać w tamtym roku, ale kupiliśmy inne kierunki, w tym też bardzo chciałam odwiedzić Portugalię, ale najpierw wypadły Filipiny, a teraz Ameryka. I przez to ta biedna Portugalia nie może się nas doczekać. Oczywiście Lizbona w parze z Porto. Cieszę się więc, że mogłam zobaczyć Twoją relacje. Świetne zdjęcia. Biegnę poczytać o Porto 🙂
Dziękuję za miły komentarz 🙂